Wolność teoretycznie istnieje. Wybór też. Lecz jedyne co prawdziwe to Ty.

Profesjonalizm w firmach usługowych zasługuje na medal!


Dodano dnia 01.04.2009


Obiecałem w ostatnim wpisie, że napiszę, jak poszły rozmowy z ludźmi związanymi z TP i moim usługodawcą. Od razu zaznaczam, że sprawy potoczyły się tak, jak się spodziewałem, czyli beznadziejnie.

Parę dni temu próbowałem dodzwonić się na Błękitną Linię TP lecz bez skutku. Po godzinie dotarłem do informacji, że z niektórych polskich sieci (np. Era) nie można wykonywać połączenia na niektóre numery, do których dziwnym trafem zaliczał się numer infolinii TP. Oczywiście kilkanaście minut szukania informacji i nareszcie wiedziałem, jak dodzwonić się na Błękitną Linię (22 9393 [nikt nie napisał o kierunkowym 22, o którym nie wszyscy muszą wiedzieć]). Najpierw odebrał uprzejmy Pan, który zaraz spróbował mnie skontaktować ze "specjalistą". Niestety ów "specjalista" nie odbierał, więc postanowiłem zadzwonić za jakiś czas.

Trochę poczytałem, zasięgnąłem wiedzy i zadzwoniłem po raz drugi. Tym razem odebrała Pani o miłym głosie (chyba tylko dla tego tam jeszcze pracuje). Oczywiście znowu ta sama gadka, znowu tłumaczenie. "Witam. Dzwonię w sprawie blokowanych serwerów... [..]". Odpowiedź, jaką dostałem, dosłownie mnie zszokowała: "Co? Serwerów? Jak, co? Serwerów? Pan poczeka, idę zasięgnąć rady". Minuta czekania i Pani o miłym głosie odzywa się: "Aaaaa. Serwerów. A czy ma Pan neostradę? Jeżeli nie, to nie może Pan skorzystać z pomocy". Niestety nie mam neostrady a łączę dsl, które korzysta z usług TP (chyba niezbyt zgrabnie ubrałem to w słowa. Mniejsza w to.) więc Pani mi podziękowała i tak skończyła się moja przygoda z Błękitną Linią.

Następnym krokiem, jaki poczyniłem, było napisanie e-maila do TP. Może chociaż ktoś obsługujący skrzynkę, będzie na tyle łaskaw i powie mi co jest dokładnie grane. Wysłałem, poczekałem prawie dwa dni i otrzymałem odpowiedź taką samą, jak wcześnie. Czyli nie mam neostrady, nie mogę korzystać z pomocy technicznej. Tutaj miarka się przebrała. Co do cholery ma neostrada, skoro to TP wycina serwery? To TP cenzoruje i to do TP chcę się dobrać. Niestety obsługujący pomoc techniczną via e-mail nie podzielali mojego zdania. Po mojej odpowiedzi, w której trochę nerwowo (ale dosadnie) napisałem, co myślę oraz zamieściłem prośbę aby mnie tym razem "nie olano", dostałem taką samą odpowiedź, jak wcześniej. Muszę zgłosić się do dostawcy ze swojego miasta. Dobra. To jak walka z wiatrakami. Idę do Scorpiona!



Dzień dzisiejszy, godzina 15. Właśnie skończyłem lekcje i kieruję się w stronę siedziby dostawcy internetu w naszym mieście. Wielki napis Scorpion i przyjaźnie wyglądający Pan za ladą. Myślałem, że jestem przygotowany na wszelkie możliwe rozmowy. Poczynając od wyjaśnienia sprawy do małej kłótni na oczach innych klientów. Niestety bardzo się myliłem...

Po wyjaśnieniu sprawy, ujawnieniu informacji, iż kontaktowałem się już z TP, Pan zadał pytanie, dlaczego pisałem właśnie do Telekomunikacji, zamiast od razu przyjść do Scorpiona. No, rozumiem to. To w końcu oni mi udostępniają łączę i nawet trochę racji miał koleś. Chciałem więc dostać formularz reklamacyjny aby poprzez dostawcę dobrać się do TP. Niestety odpowiedź, jaką otrzymałem dosłownie mnie zamurowała.
"Ale to nie TP wycina serwery. To my robimy."
Przez chwilę naprawdę nie wiedziałem, czy mam śmiać się, czy płakać. TP niedawno umieściła na łamach swojej strony WWW informację o blokowanych serwerach a Pan zza lady szczyci się tym, że to Oni blokują? Czegoś tutaj chyba nie rozumiem.

Oczywiście po chwili konsternacji, zacząłem dociekać, dlaczego to właśnie oni blokują (jeżeli faktycznie oni to robią, to muszą mieć wyjaśnienie). Oczywiście rozmowa, jak zawsze: "To nie Pana sprawa. Wycinamy i koniec". Aha. Dziecko w piaskownicy ma lepsze argumenty.

Następnie była jeszcze mała wymiana zdań na temat niezgodności takiego postępowania z ofertą i umową firmy ale na wiele się to zdało. Wyszedłem zły, że do niczego nie dotarłem.

Sprawy tej nie mam zamiaru tak zostawić. Nawet ze względu na wręcz grubiańskie zachowanie pracownika firmy Scorpion, który mnie obsługiwał, zamierzam coś z tym zrobić. Mam nadzieję, że Pan czyta to teraz (może znajomi podesłali Panu link. W końcu jest Pan sławny!) i dociera do Pana informacja, że zachował się Pan jak natrętny dzieciak, z którym nie da się poważnie rozmawiać. Mam nadzieję, również, że takich, jak ja jest więcej bo to prawdopodobnie zaowocuje albo zmianą Pańskiego postępowania albo Pańskiej posady. Pracownik jest wizytówką firmy a firma, z tego co wiem, nie lubi tracić klientów. Niestety najprawdopodobniej jednego już straciła. Zgadnijcie przez kogo?

No nic. Wyżaliłem się ale trzeba podsumować. TP nie chce nawet komentować swojego idiotycznego pomysłu wycinania niektórych adresów IP. Nie wiem czy to z powodu ich pozycji (w końcu to Oni są Panami w tej sprawie [chyba tak im się wydaje]) czy też po prostu nie wiedzą, jak zareagować. A może w ogóle leją na klienta?

Scorpion to w nawet porządna firma ale powinna zadbać o swój personel bo z obecnym na pewno nie przyciągnie zastępów klientów. Sama rozmowa z Panem zza lady nie należała do najprzyjemniejszych.

Teraz obiecuję, że w następnym wpisie nie będzie żadnego wyżalania się ani skarżenia. Tym razem poruszę temat programowania pierwszej gry w Pascalu ;).

Btw. To pierwszy wpis w nowym roku. Wszystkiego Dobrego :).
Kategoria: Życie

Autor: Patryk Szlagowski
@ve: faktem jest, że można tak to odebrać. Ja jednak zasięgnąłem kilku zdań nt. owego Pana i dowiedziałem się, że traktuje tak wszystkich, którzy się z nim choćby trochę nie zgadzają. Wniosek jest prosty: koleś postępuje wg. zasady "Nie podoba się to wypier...".

Myślę, że gdybym pracował na takim stanowisku, starałbym się być trochę grzeczniejszym dla klientów.
Data dodania: 24.02.2009
Autor: v3
Gynvael, ciekawe ile placiles za dostep do internetu. Moge sie mylic, ale niech zgade chciales miec 2mibt na upload za 30zl miesiecznie...

Do Autora, mowisz ze pan z zza lady byl niemily, proponuje przeczytac tekst ktory napisales, jesli mowia ze wycinaja serwery i nie chca ci powiedziec tego to ich problem.
Ty ale mozesz sie z tym zgodzic, albo zrezygnowac z ich uslug. Zrobiles komus awanture, on mial zly dzien, ty miales zly dzien a nic nie zyskales.
Data dodania: 18.02.2009
Autor: Patryk Szlagowski
@btl: jak tylko skończę zajecia, poprawię. Zauważyłem, że źle wykorzystuję słowo "bynajmniej" ;)

@Gynvael: Po prostu przeczytam dokładnie umowę ze ISP i pójdę od razu do rzecznika ;).
Data dodania: 07.01.2009
Autor: Gynvael
Huh. Ale jaja ;D Hmm.. spróbuj się przejść jeszcze raz do Skorpiona, i pogadać z kimś wyżej niż "Pan przy ladzie". I zacznij od skargi na zachowanie pracownika.
Jak będziesz zrywał umowę, to pamiętaj zaznaczyć że z ich winy (aka nie dotrzymują warunków or sth), a jeśli by chcieli jakąś kasę za wcześniejsze zerwanie (jak to np. Dialog czy TPSA mają w zwyczaju), to Rzecznik Praw Konsumenta wzywa. Ewentualnie uderz od razu do rzecznika, i spytaj czy mogą się nie wywiązywać z umowy, ew czy można ich zmusić do wywiązywania. Po za tym poproś ich pisemnie o informacje dotyczącą blokowania serwerów ;> Ciekawe czy tam ci napiszą "nie Pana sprawa" ;p

Heh, kiedyś korzystałem przez tydzień z usług jakiegoś lokalnego ISP. Na początku miało być fajnie - widzę że transfer '2Mbit'. Fajnie ;> Zamówiłem, przyszli, zamontowali Urządzenie. I okazało się że 2Mbit to jest download (ofc, moja wina, nie zapytałem). OK, spoko. No jeśli upload byłby w granicach 0.5Mbit to do przeżycia. Natomiast był niższy, i skakał. Wybrałem się do nich i pytam się jaki jest upload. I totalnie niczego się nie dowiedziałem. Okazało się że oni sobie upload ustawiają w zależności od widzimisie, pory dnia etc. Również nie trafiało do nich że nie zaznaczyli w reklamie że 2Mbit to download, a upload jest ch*owy ;>
Cóż, następnymi razami już o upload pytałem :DDD

Data dodania: 07.01.2009
Autor: btl
Również wszystkiego dobrego!
Ciekawy tekst, ale uważaj na 'bynajmniej' :)
Data dodania: 06.01.2009
Autor: nejmo
ulala xD
Data dodania: 06.01.2009

Nick:

Komentarz:

token



statystyka